GłównaRejestracjaZaloguj
KOŚCIÓŁ KAT .

PORTAL ANTYKLERYKALNY

Dobra pora doby! Gość | RSS
Menu

Kategorie
Z historii Kościoła [45]
Osiągnięcia i wyczyny Kościoła w Polsce [110]
Kościół kat. na świecie [35]
Religia (dział dla chrześcijan) [34]
Rozmaitości [18]

Translate
EnglishFrenchGermanItalianPortugueseRussianSpanish

Wyszukiwanie

Nowinki
  • 3 X 2015, Polska, Watykan.Coming aut inkwizytora Ksiądz Krzysztof Charamsa, pracujący w Kongregacji doktryny wiary (dawniej Inkwizycja) wyznał publicznie, że jest gejem. Obwinił też Kściół kat. o homofobię. Więcej...

  • Sierpień 2015. Polska Coraz mniej księżyDobra nowina: Systematycznie zmniejsza się w Polsce liczba nowych księży, każdego roku średnio o 9 procent.





  • Czat

    Logowanie


    Toplisty:
    Statystyka

    Jest nas tu: 1
    Gości: 1
    Użytkowników 0

    Wirtuoz miłosierdzia
    Główna » Artykuły » Osiągnięcia i wyczyny Kościoła w Polsce

    Wirtuoz miłosierdzia

    Ksiądz zaciągnął do sądu 90-letnią ubogą kobietę. Chce od niej 47 tys. zł.

    Ksiądz to prałat Kazimierz Królak – dobrze znany proboszcz parafii św. Jana Jerozolimskiego Za Murami w Poznaniu. Kobieta to Maria Wydmuch mieszkanka ulicy Warszawskiej 82, parafianka wielebnego.

    W 1962 r. pani Maria nabyła 340 mkw. gruntu, na którym wraz z małżonkiem wybudowała skromną chałupkę. Gdy w 1989 r. ustrój zmienił się na lepszy, okazało się, że teren, na którym zamieszkali, należy do parafii. Jesienią 2007 r. ks. Królak w imieniu parafii wniósł pozew do Sądu Rejonowego w Poznaniu domagając się od Marii Wydmuch za bezumowne użytkowanie tej działki 47 200 zł odszkodowania. Ciągnąc do sądu schorowaną staruszkę posiadającą ledwie 600 zł renty parafia, jak wynika z pozwu, wykazała wielkoduszność i katolickie miłosierdzie – „zaproponowała preferencyjną stawkę dzierżawną”. Mianowicie 277,66 zł za 1 mkw. Ponadto należność policzyła tylko za lat 10, a w ramach dodatkowego miłosierdzia podzielono ją jeszcze na 2. Tak więc 47 200 zł, których parafia zażądała, to w istocie tylko wszawe grosze.

    W pozwie parafia wystąpiła również o zwolnienie z wpisowego. Z uwagi na szeroko zakrojoną działalność charytatywną oraz olbrzymie nakłady na remont świątyni a także nakłady poniesione dotychczas w związku z próbą odzyskania nieruchomości powódki, nie jest ona w stanie ponieść kosztów sądowych w przedmiotowej sprawie – skrobnął radca prawny reprezentujący parafię, a sąd skwapliwie się przychylił. Bowiem w oświadczeniu złożonym przez proboszcza stoi jak byk, że miesięczne dochody parafii są mizerniutkie. Składają się nań: 4000 zł od właściciela kawiarni Iquana za dzierżawę gruntu; 9839 zł od Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego za dzierżawę terenu pod kolejkę dla dzieci; 3000 zł z ofiar wiernych. Razem: 16 839 zł. Nic dziwnego, że proboszcz – jak czytamy w oświadczeniu – zgromadził na koncie zaledwie 59 tys. zł. Parafia nie ma samochodu, parafia posiada naczynia i sprzęty liturgiczne, w tym monstrancję i kielich z XV wieku. Mówienie o ich wartości jest niewłaściwe – zaznaczył ks. Królak w dokumencie.

    * * *

    Maria Wydmuch wniosła o oddalenie pozwu.

    Na działce zamieszkuję od 1962 r., ziemię kupiłam wraz z altanką w dobrej wierze. Jako osobą niedołężną zajmuje się mną syn. Nie rozumiem, jak można żądać pieniędzy od parafianki, która przez 45 lat wspomaga kościół pieniędzmi na tacę. Parafia to wspólnota wiernych, jako parafianka jestem więc współwłaścicielką nieruchomości, którą zajmuję. Jako osoba w podeszłym wieku, sama wymagam opieki. Po zakupie opału i opłaceniu należności za wodę, niewiele mi zostaje pieniędzy na żywność i lekarstwa. Gdyby nie mój syn, już dawno bym nie żyła. Uważam, że postępowanie powódki jest głęboko nieetyczne. Ksiądz proboszcz zapomniał o Ewangelii swojego kościoła: Rozdajcie majątek biednym, weźcie laskę i idźcie dawać świadectwo. Mając na uwadze powyższe wyjaśnienia, w bojaźni przed dalszymi szykanami księdza proboszcza, proszę o ochronę i oddalenie powództwa – oświadczyła.

    Proces został zawieszony, bo syn pani Marii złożył wniosek o zasiedzenie nieruchomości. Sąd na wszelki wypadek zapytał, czy jest przygotowany na wniesienie opłaty za pozew. I słusznie, gdyż parafia jest ewidentnie uboga, na zwolnienie z opłat liczyć więc może, parafianie natomiast groszem przecież śmierdzieć mogą.

    Parafia Za Murami pozwała o zapłatę 47 200 zł również czterech innych mieszkańców ulicy Warszawskiej 82. I zapowiada złożenie kolejnych pozwów. W sumie może być ich nawet 70.

    * * *

    Wszystko zaczęło się w roku 1931. Wtedy to ówczesny proboszcz parafii Za Murami wydzielił ze swych włości 15 hektarów na działki dla bezrobotnych i ubogich. Umowę dzierżawną podpisano ze Związkiem Towarzystw Ogródków Działkowych, Małych Osiedli i Hodowli Drobnego Inwentarza RP. Dzierżawca zobowiązuje się oddać grunt gminie kościelnej św. Jana natychmiast i bez prawa do odszkodowania, gdyby gmina kościelna św. Jana zniewoloną była oddać całość lub odnośną część gruntu na cele użytku publicznego, jak np. założenie ulic, sieci elektrycznej i wodociągów – brzmiał jeden z paragrafów. Ale do zniewolenia nie doszło ani przed wybuchem wojny, ani po jej zakończeniu, dzięki czemu na działkach osiedlała się poznańska biedota. Osiedlała się i budowała obiekty mieszkalne o różnym standardzie – od drewnianych altan po murowane chałupy. Stawiano je wbrew prawu budowlanemu, ale miasto bez przeszkód godziło się na meldowanie zamieszkałych w nich ludzi.

    W 1992 r. sporne tereny wróciły do parafii Za Murami. Wkrótce księżulo wynajął administratora, który przymuszał zamieszkałych tam obywateli do podpisywania umów dzierżawnych i opłacania czynszu. Opornych straszył na różne sposoby, między innymi informując, że nie zostaną pochowani w ziemi poświęconej. Niektórzy wystraszyli się i umowy podpisali. Inni złożenia podpisów odmówili, bo uznali, że kościelną ziemię nabyli w wyniku zasiedzenia. W efekcie 134 rodziny złożyły do sądu pozwy o przeniesienie własności na skutek zasiedzenia właśnie. Sąd wartość przedmiotu sporu ustalił w takiej wysokości, że większości nie było stać na wniesienie opłaty procesowej. Ci, co wytrwali, procesy i tak przegrali. W 2007 r. ksiądz proboszcz przystąpił do ostatecznego rozwiązania kwestii mieszkaniowej i – jak się rzekło – złożył w sądzie pierwsze pozwy o zapłatę odszkodowania.

    O chciwości wielebnego prałata Kazimierza Królaka pisaliśmy kilkakrotnie. Między innymi w publikacji „Proboszcz łyka jezioro” („NIE” nr 21/2002), w którym opisaliśmy, jak żądał od miasta prawie 2,5 mln zł odszkodowania za użytkowanie terenów zalanych Jeziorem Maltańskim.


    Maciej Mikołajczyk
    NIE 02/2008

    Kategoria: Osiągnięcia i wyczyny Kościoła w Polsce | Dodane przez: SzaryWilk (08.06.2010)
    Wyświetleń: 258 | Ocena: 0.0/0
    Ogółem komentarzy: 0
    Tylko zarejestrowani Użytkownicy mogą komentować materiał
    [ Rejestracja | Login ]
    Prawa autorskie. Jeżeli obecność któregoś z materiałów na tym portalu narusza prawa autorskie, prosimy o kontakt. Materiały, co do których prawa autorskie zostaną udowodnione, będą, w razie wyrażenia takiego życzenia przez posiadacza praw, natychmiast usunięte.


    ***
    O UCoz:uCoz to świetny, znany i ceniony na całym świecie, mający bardzo wysoki pagerank serwer. Daje możliwość korzystania ze swoich usług w wielu językach. Polecamy! :)
    Copyleft Antykler © 2017
    Darmowy hosting uCoz