GłównaRejestracjaZaloguj
KOŚCIÓŁ KAT .

PORTAL ANTYKLERYKALNY

Dobra pora doby! Gość | RSS
Menu

Kategorie
Z historii Kościoła [45]
Osiągnięcia i wyczyny Kościoła w Polsce [110]
Kościół kat. na świecie [35]
Religia (dział dla chrześcijan) [34]
Rozmaitości [18]

Translate
EnglishFrenchGermanItalianPortugueseRussianSpanish

Wyszukiwanie

Nowinki
  • 3 X 2015, Polska, Watykan.Coming aut inkwizytora Ksiądz Krzysztof Charamsa, pracujący w Kongregacji doktryny wiary (dawniej Inkwizycja) wyznał publicznie, że jest gejem. Obwinił też Kściół kat. o homofobię. Więcej...

  • Sierpień 2015. Polska Coraz mniej księżyDobra nowina: Systematycznie zmniejsza się w Polsce liczba nowych księży, każdego roku średnio o 9 procent.





  • Czat

    Logowanie


    Toplisty:
    Statystyka

    Jest nas tu: 1
    Gości: 1
    Użytkowników 0

    Stan wyższej konieczności
    Główna » Artykuły » Osiągnięcia i wyczyny Kościoła w Polsce


    Stan wyższej konieczności


    Policja ogłosiła na czas kościelnej kolędy nadzwyczajną mobilizację. Tzw. zwykli obywatele czekali na interwencję znacznie dłużej niż zwyczajową godzinę, bo wielebni domokrążcy zbierali gotówkę...

    Styczeń i luty to raj dla bandytów i złodziei. Ale uwaga: nie wszystkich! Okresowa dyspensa i względna swoboda grasowania dotyczy tylko tych, którzy omijają dużym łukiem księży katolickich. Powód? Oto z całego kraju docierają do nas sygnały, że zgodnie z sugestiami centrali w większości jednostek policji zarządzono przerzucenie wszystkich sił i środków na zapewnienie szczególnej ochrony funkcjonariuszom kościelnym podczas kolędy. Popatrzmy, jak to wyglądało na wybranym przykładzie województwa lubuskiego, wcale nie najświętszego...


    W związku z trwającym okresem kolęd istnieje realne niebezpieczeństwo przestępczości skierowanej przeciwko księżom oraz towarzyszącym im w trakcie kolęd ministrantom.

    czytamy w preambule specjalnego rozkazu KR 53/09 z 7 stycznia 2009 r., wydanego wszystkim komendantom miejskim i powiatowym policji przez Zastępcę Komendanta Wojewódzkiego Policji w Gorzowie Wielkopolskim inspektora Waldemara Regulskiego. Aby sprostać wspomnianym zadaniom, szefowie jednostek terenowych musieli chyba odwołać wszystkie urlopy i zmobilizować antyterrorystów, bo w dalszej części rozkazu nałożono na nich kategoryczne obowiązki:

    1. Nawiązania kontaktu z proboszczami parafii i ustalenia szczegółów współpracy w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa w czasie kolędowania, w tym zapoznania się z harmonogramem kolęd na podległym terenie.


    Jak należało to zrealizować w praktyce? – Zapukać do każdego plebana z osobna, bo przecież oni nie mają czasu, żeby się osobiście fatygować do komendy, oraz grzecznie poprosić o szczegółowy grafik wizyt duszpasterskich rozpisanych na poszczególne dni. Chodziło o przewidywane trasy przemarszów księży między domami, potencjalnie niebezpieczne odcinki, orientacyjne godziny powrotów, liczbę i wiek towarzyszących mu ministrantów itp. W niektórych parafiach często zmieniano te plany, co również u nas powodowało pewne zamieszanie. Przykładowo: księżulo miał wyjść z uzgodnionego adresu o godzinie 20. Mija jeden kwadrans, drugi, a gościa nie ma. „Co robić?” – pytają przez „szczekaczkę” policjanci z patrolu. Dyżurny zaczyna działać, telefonuje do parafii, szuka... Przyczyna spóźnienia była oczywiście prozaiczna, bo wielebny po prostu został na kolacji u ostatnich z wizytowanych tego dnia wiernych i trochę zapił. A nasi ludzie marzli na mrozie. Podobnych przypadków było wiele – ujawnia „FiM” kulisy przygotowań i realizacji policyjnej „akcji kolęda” jeden z lubuskich komendantów powiatowych.

    2. Uwzględniania w dyslokacji służby patrolowej sił i środków Policji gwarantujących skuteczne zapobieganie popełnianiu wykroczeń i przestępstw na szkodę osób, biorących udział w kolędzie oraz szybką reakcję w przypadku ich ujawnienia.

    – Zasada była jedna: księdzu nie może spaść włos z głowy i jeśli nawet ktoś mu nabluzgał, mieliśmy obowiązek natychmiast reagować. Pewien mądrala z komendy wojewódzkiej dał wykładnię, że do „przestępstw na szkodę osób biorących udział w kolędzie” należy również zaliczyć roznoszenie opłatków i świętych obrazków przez domokrążców nieposiadających kościelnej licencji. Żeby sprostać tym wszystkim zadaniom, a zwłaszcza „szybkości reakcji”, musieliśmy podwoić liczbę patroli w okolicach pieszych wędrówek wielebnych. W wielu miejscowościach, dla świętego spokoju oraz przyspieszenia zamknięcia akcji w danym dniu, księża byli nawet odwożeni radiowozami na plebanie, żeby przypadkiem któryś się nie poślizgnął i sam nie zrobił sobie krzywdy.
    A co z innymi gorącymi punktami w mieście, ochroną świadków itp.? No cóż, ludzi nie da się rozdwoić... – zawiesza głos komendant. – Zupełnie nie rozumiem, dlaczego musieliśmy być tacy gorliwi, skoro proboszczowie mogli sami załatwić sprawę w banalnie prosty sposób. Np. ustanowić dyżury jednego czy dwóch parafian, którzy odprowadziliby wielebnego pod drzwi plebanii. Przy każdej parafii działają różne bojówki religijne, kółka różańcowe i jakieś sodalicje, Legiony Maryi, które potrafią nieźle uprzykrzyć życie ludziom niewierzącym, więc spokojnie dałyby sobie radę z ochroną księżowskiej teczki. Powiem otwarcie, że na moim terenie czas oczekiwania na przybycie patrolu do interwencji domowych, drobnych napaści, bójek i kradzieży znacznie się wydłużył. Mamy przecież kilkanaście parafii i wszyscy księża chodzą w tym samym czasie. Nikt nie jest cudotwórcą i chociaż rzuciłem na ulice kilkunastu dodatkowych ludzi, którym przecież będę musiał oddać kiedyś te nadprogramowe służby, to i tak stan zabezpieczenia miasta padł na pysk, o czym na szczęście nasza lokalna łobuzeria nie wiedziała – dodaje szef innej komendy powiatowej.

    3. Zadaniowania policjantów podczas odpraw do służby w kierunku zwracania szczególnej uwagi na kolędujących księży oraz ministrantów.

    – W tym punkcie chyba wszystko jest jasne. Wielu policjantów bardzo się indorzyło, że zamiast kontrolować najbardziej newralgiczne miejsca, muszą niańczyć „czarnych”. „A dlaczego np. nie odprowadzamy do domów wracających z dziennym utargiem sklepikarzy albo dzieci po zajęciach pozalekcyjnych?” – pytali. Trzeba było uprzytomnić policjantom (co mnie wyraźnie sygnalizowała „wojewódzka”),
    że dla naszych szefów jest to stan wyższej konieczności i żeby zapomnieli o premiach, gdyby jakiegoś księdza spotkała w czasie ich służby nieprzyjemność utraty zebranej podczas kolędy gotówki – komentuje instrukcje nasz rozmówca.



    4. Uzyskiwania informacji operacyjnych dotyczących planowanych
    lub dokonywanych przestępstw przeciwko kolędującym księżom oraz ministrantom
    .

    – Policjanci z kryminalnego oraz dzielnicowi postawili na nogi wszystkich
    swoich informatorów wywodzących się z kręgów drobnych złodziejaszków
    i rozbójników. Rzucili w cholerę inne sprawy, żeby sprawdzić, co aktualnie robią oraz gdzie przebywają wszyscy znani im z niegdysiejszych dokonań specjaliści od kradzieży „na wyrwę” i czy przypadkiem któremuś z nich nie chodzą po łbie zbrodnicze plany skubnięcia księdza – przyznaje komendant.

    5. Podejmowania czynności zmierzających do zapobieżenia przedmiotowym przestępstwom, w przypadku uzyskania informacji o ich planowaniu.

    – Najlepiej byłoby zamknąć prewencyjnie wszystkich łotrzyków na dwa-trzy miesiące, ale się, niestety, nie dało. Rozpuszczaliśmy więc wszem i wobec sygnały adresowane do środowisk przestępczych, że zabranie księdzu teczki z pieniędzmi będzie ścigane z całą bezwzględnością aż do przedawnienia. Niektórzy z moich kolegów kazali nawet swoim ludziom patrolować okolice plebanii do białego rana, żeby proboszczowi ktoś przypadkiem nie przeszkodził w liczeniu kolędowego utargu i złożeniu go nazajutrz w banku – mówi powiatowy „01”.

    6. Prowadzenia wszechstronnych, szczegółowych czynności operacyjnych i procesowych w przypadku zaistnienia przestępstwa.

    – Na moim terenie żadne na szczęście dotychczas nie zaistniało, ale ludzi z kryminalnego i ekipę dochodzeniowców mam cały czas pod parą, gdyby policjanci ze służby patrolowej coś przegapili. Dopiero za kilkanaście dni będzie można odetchnąć, bo tutejsi księża nie chcą odpuścić żadnej chałupie i zamierzają obskoczyć także wiernych, którzy pracują w Niemczech i przyjeżdżają do domów co najwyżej w weekendy. Ale to już będzie bułka z masłem – oddycha z ulgą policjant.

    7. O wszystkich uzyskanych w przedmiotowym zakresie informacjach proszę niezwłocznie informować Wydział Kryminalny KWP w Gorzowie Wlkp

    - czytamy w zakończeniu rozkazu KR 53/09.
    – Nawet gdyby jakiś ministrant dostał kopa lub został spuszczony po schodach, co wiązałoby się w jakikolwiek sposób z kolędą (np. podczas rekonesansu sprawdzającego, czy lokatorzy przyjmą księdza), to zgodnie z literą polecenia, komendanci powiatowi i miejscy powinni nam natychmiast o takim nadzwyczajnym wydarzeniu zameldować – śmieje się funkcjonariusz z Gorzowa.

       Jedyną „ofiarą” tej nadzwyczajnej mobilizacji garnizonu lubuskiej Policji stał się 19-letni Krzysztof L., który upodobał sobie otwieranie śrubokrętem skarbonki z aniołkiem, ustawionej przy bożonarodzeniowej szopce w kościele gorzowskiej parafii katedralnej pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Zabierał stamtąd po 15–20 zł. Po szóstym czy siódmym razie ksiądz proboszcz Zbigniew Samociak nie wytrzymał i zażądał, żeby policja wystawiła przy tej fatalnej skarbonce tajny posterunek i niezwłocznie schwytała szkodnika. Wwyniku intensywnych czynności operacyjno-śledczych policjanci „ustalili, że mężczyzna pojawia się w Katedrze systematycznie, przychodząc do kościoła w popołudniowych godzinach. Aby nie wzbudzać podejrzeń, oczekiwali na niego w kościelnych ławach, niczym wierni pogrążeni w modlitwie”. Tak zapisano w komunikacie KWP w Gorzowie Wlkp.

    – Na nasze nieszczęście trwała już „akcja kolęda”, więc nie było wyjścia i chłopaki przez trzy dni modlili się tam na zmiany, żeby złapać gówniarza, który złupił plebana na niecałe 200 zł. A przecież wystarczyło, żeby proboszcz ustawił tę skarbonkę w jakimś bardziej widocznym miejscu lub po prostu trochę lepiej ją zabezpieczył – irytuje się jeden z policjantów. No, ale wynik jest i poszedł w świat! „Za ogołacanie kościelnych skarbonek włamywaczowi grozi do 10 lat więzienia” – ostrzega komenda wojewódzka potencjalnych naśladowców Krzysztofa L.

    Bo władza, proszę Państwa, musi być chroniona!


    DOMINIKA NAGEL
    FiM
    Kategoria: Osiągnięcia i wyczyny Kościoła w Polsce | Dodane przez: SzaryWilk (25.07.2010)
    Wyświetleń: 266 | Tegi: policja, kolęda | Ocena: 0.0/0
    Ogółem komentarzy: 0
    Tylko zarejestrowani Użytkownicy mogą komentować materiał
    [ Rejestracja | Login ]
    Prawa autorskie. Jeżeli obecność któregoś z materiałów na tym portalu narusza prawa autorskie, prosimy o kontakt. Materiały, co do których prawa autorskie zostaną udowodnione, będą, w razie wyrażenia takiego życzenia przez posiadacza praw, natychmiast usunięte.


    ***
    O UCoz:uCoz to świetny, znany i ceniony na całym świecie, mający bardzo wysoki pagerank serwer. Daje możliwość korzystania ze swoich usług w wielu językach. Polecamy! :)
    Copyleft Antykler © 2017
    Darmowy hosting uCoz