GłównaRejestracjaZaloguj
KOŚCIÓŁ KAT .

PORTAL ANTYKLERYKALNY

Dobra pora doby! Gość | RSS
Menu

Kategorie
Z historii Kościoła [45]
Osiągnięcia i wyczyny Kościoła w Polsce [109]
Kościół kat. na świecie [35]
Religia (dział dla chrześcijan) [34]
Rozmaitości [18]

Translate
EnglishFrenchGermanItalianPortugueseRussianSpanish

Wyszukiwanie

Nowinki
  • 3 X 2015, Polska, Watykan.Coming aut inkwizytora Ksiądz Krzysztof Charamsa, pracujący w Kongregacji doktryny wiary (dawniej Inkwizycja) wyznał publicznie, że jest gejem. Obwinił też Kściół kat. o homofobię. Więcej...

  • Sierpień 2015. Polska Coraz mniej księżyDobra nowina: Systematycznie zmniejsza się w Polsce liczba nowych księży, każdego roku średnio o 9 procent.





  • Czat

    Logowanie


    Toplisty:
    Statystyka

    Jest nas tu: 1
    Gości: 1
    Użytkowników 0

    Cosa nostra Caritas
    Główna » Artykuły » Osiągnięcia i wyczyny Kościoła w Polsce

    Cosa nostra Caritas

    Gdy chodzi o pieniądze, to doprawdy nikt piękniej nie kłamie niż ludzie i instytucje kat. Kościoła...

    Całostronicowe ogłoszenia w prasie, banery reklamowe na ulicach miast, czas antenowy w mediach elektronicznych... – na finiszu batalii o 1 proc. podatku dochodowego dla organizacji pożytku publicznego Caritas Polska i jego klony diecezjalne dwoją się i troją w sprawie połowu ludzkich... pieniążków. Tym bardziej że miniony rok był chudziutki, jeśli chodzi o spektakularne kataklizmy, które – wzorem lat ubiegłych – zasiliłyby kasę Kościoła dziesiątkami milionów złotych. Głodni i potrzebujący jakoś to przeżyją, ale co z księżmi i siostrami zakonnymi? Ile Caritas zbierze z odpisów podatkowych – prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy, bo jedyne precyzyjne dane ujawnione przez tę organizację dotyczą roku 2006, kiedy to suma wpłat wyniosła 5 mln 650 tys. 931,41 zł, zaś w latach następnych
    mówiono już tylko ogólnie o „tendencji wzrostowej” i „kwotach rzędu” 7–8 mln zł.
    Tymczasem z naszych obliczeń – szacunkowych, bo opartych na danych z tych diecezji, które zdecydowały się odkryć karty (np. archidiecezja krakowska ponad 880 tys. zł, diecezja warszawsko-praska – ok. 600 tys. zł) – wynika, że w 2008 r. na caritasowe konta wpłynęło co najmniej dwakroć więcej niż to półgębkiem przyznają.

    Żeby nie być gołosłownym:

    * w ubiegłym roku jeden z najbiedniejszych Caritas Diecezji Zielonogórsko- Gorzowskiej zainkasował tylko z odpisów podatkowych 460 tys. zł, co wszakże księdza wicedyrektora Grzegorza Idziaka nie do końca zadowoliło i w rozmowie z dziennikarzem lokalnej prasy ubolewał, że diecezja „zajęła przedostatnie miejsce w Polsce, jeśli chodzi o wysokość przekazanej kwoty”;

    *  mnożąc dające przedostatnie miejsce 460 tys. zł przez liczbę wszystkich Caritasów (centrala i 41 agend diecezjalnych), otrzymamy... grubo ponad 19 mln zł. Całkiem możliwa jest więc kwota zbliżona do 30 mln! A przecież to tylko jedno ze źródełek... Dla pełnej zaś jasności przypomnijmy, że z każdych 100 zł przekazanych koncernowi przez podatnika zatroskanego bliźnim w potrzebie ok. 45 zł pójdzie (oficjalnie...) na koszty administracyjne, co udowodniliśmy niedawno na przykładzie archidiecezji katowickiej, gdzie płace personelu pochłaniają ponad 46 proc. ogółu wydatków („Pełnosprawny Caritas” – „FiM” 2/2009).

       Oczywiście, cała pozostała kasa jest de facto we władaniu biskupa ordynariusza.
    Z posiadanych przez nas kwitów wynika, że np. w 2007 roku Caritas powinien wydać dla potrzebujących 331,6 mln zł, a wydał... 307,4 mln zł. Gdzie zawieruszyło się 24,2 mln zł? Czy tyle kosztowały eskapady purpuratów?

        Przyjrzyjmy się teraz, jakie akrobacje robią z pieniędzmi księża, gdy darczyńcy utrudniają im życie, wyraźnie wskazując cel...

     *  28 stycznia 2009 r. minęły trzy lata od katastrofy budowlanej na terenie Międzynarodowych Targów Katowickich, w której zginęło 65 osób (osierociły 26 dzieci), a 144 zostały ranne. Na pomoc dla poszkodowanych Caritas Polska zebrał wówczas 5 932 551 zł, a Caritas Archidiecezji Katowickiej – 4 763 813 zł, czyli w sumie prawie 10,7 mln zł (ok. 63 tys. zł na jedną sierotę lub rannego). Co przeszkadzało, żeby dorosłym ludziom, a w przypadku dzieci ich prawnym opiekunom, po prostu wypłacić te pieniądze? Ano przeszkadzało m.in. to, że nie można byłoby ich później wydać na bardziej szczytne cele w postaci:

    -  dwukrotnej pielgrzymki do Włoch. W sierpniu 2006 r. za cenę... 100 tys. zł uczestniczyła w niej „grupa 48 osób poszkodowanych”, dla których „atmosfera świętych miejsc z pewnością bardzo kojąco wpłynie na kondycję psychiczno-duchową” (strona internetowa katowickiego Caritasu). Rok później „ze względu na dużą ilość chętnych pielgrzymka została powtórzona, lecz dla innej grupy osób”. Nikt tych ludzi nie zapytał, czy 2 tys. zł na twarz nie byłoby dla nich bardziej kojące;

    -  albumu o... katastrofie wręczonego każdemu z poszkodowanych, za co wielebni potrącili im z konta pomocowego 80 tys. zł, czyli 470 zł na osobę... za jeden album!
    Czyżby te pamiątki miały pozłacane okładki? Sprawdziliśmy, gdzie je zamówiono, i okazało się, że intuicja nas nie myliła: albumy „A nadzieja zawieść nie może” wyprodukowało archidiecezjalne Wydawnictwo „Księgarnia św. Jacka”, czyli forsa została w rodzinie;

    -  wakacji organizowanych przez Caritas dzieciom z dotkniętych katastrofą rodzin, a to – jak się okazuje – są bardzo drogie rzeczy, bo np. w 2007 r. kolonie letnie dla 67 dzieci pochłonęły 83 645 zł (1250 zł na osobę). Ale maluchy mają za te pieniądze mnóstwo atrakcji. „Podczas turnusów kolonijnych nie tylko wspólnie się bawią i odpoczywają, ale także uczą modlitwy i uczestniczą we Mszy Świętej”, gdyż „Caritas zapewnia dzieciom w trakcie wakacji opiekę kapłanów”, zaś „dodatkowym atutem jest fakt, że wypoczynek organizowano w ośrodkach kolonijno-wypoczynkowych Caritas diecezjalnych usytuowanych od Bałtyku po Tatry” – czytamy w sprawozdaniu opublikowanym przez centralę koncernu. Tak więc forsa znowu zostaje w rodzinie, a poszkodowani ateiści oraz innowiercy stoją przed trudnym wyborem: zgoda na katolicką indoktrynację ich pociech albo figa z makiem, bo o jakichkolwiek
    ekwiwalentach pieniężnych dla niekorzystających z kolonijnej oferty Caritasu nie ma mowy;

    -  wyposażenia Ośrodka Rehabilitacyjnego w Mikołowie-Borowej Wsi, gdzie trafiło okrągłe 250 tys. zł. Dlaczego akurat tam? Sprawdziliśmy i okazało się, że jest to instytucja należąca w całości do... Caritasu Archidiecezji Katowickiej, co oznacza, że i ta forsa została w rodzinie. A ile zostało w kościelnej kasie po trzech latach od katastrofy? Zliczając wszystkie wydatki, jakie udało nam się wyłowić z enigmatycznych deklaracji centrali i koordynującej akcję pomocy placówki Caritasu w Katowicach, do dyspozycji ofiar i ich rodzin powinno tam być jeszcze ok. 2 mln zł. Podobno przeznaczone są na „realizację programu długofalowej pomocy”, o której z pewnością darczyńcom nawet się nie śniło.


    * gdy 21 listopada 2006 r. w kopalni „Halemba” zginęło pod ziemią 23 górników, Caritas jako pierwszy pospieszył z pomocą polegającą na... otwarciu specjalnego konta, na które należało wpłacać pieniądze dla rodzin poszkodowanych utratą synów, mężów i ojców. W oczekiwaniu na efekty wielebni zainwestowali też trochę kościelnych pieniędzy (ewenement!), przekazując każdej z rodzin zapomogę w kwocie 5 tys. zł. Ten mocno nagłaśniany w mediach zabieg marketingowy zaowocował sumą 2,7 mln zł wpływów ze społecznej ofiarności, czyli 117 tys. zł na jedną pogrążoną w żałobie górniczą rodzinę. Wobec tak dużej kwoty Caritas musiał zadbać, żeby matkom osieroconych dzieci w głowach się nie poprzewracało od nadmiernego bogactwa. Bliskim wypłacono więc po ok. 40 tys. zł, a za resztę organizowano im „kojące ból” pielgrzymki (á 69,6 tys. zł) oraz wyznaniowe ferie i wakacje w firmowych ośrodkach Caritasu. W kasie pozostał milion z ogonkiem przeznaczony podobno na – znany nam już skądinąd – „program długoterminowej pomocy” dla sierot. Podobno, bo również w sprawie „Halemby” koncern ani myśli precyzyjnie rozliczyć się wobec darczyńców z wpływów i wydatków.


           Na ciemnym tle zbiórek organizowanych przez Caritas przy okazji kataklizmów krajowych wprost wzorowo (na pierwszy rzut oka!) wygląda bilans zainicjowanej przez tę organizację w styczniu 2005 r. akcji na rzecz ofiar tsunami w Indiach i Sri Lance. Wielebni systematycznie publikują sprawozdania, a zamieszczane w nich liczby podawane są z dokładnością do dwóch miejsc po przecinku. Przyjmijmy, że owa zaskakująca rzetelność nie ma żadnego związku z faktem, że ujawniane dane są praktycznie niesprawdzalne (w odróżnieniu od caritasowych opowieści na temat Hali MTK czy „Halemby”), i popatrzmy, jak potrafią (gdy chcą) rozliczać się z pieniędzy:

    -  „Wartość finansowa zbiórki publicznej wyniosła 7 955 269,68 zł, a całkowita kwota wydatkowana w roku 2005 na realizację jej celów – 2 495 125,60 zł. Pozostałe 5 272
    325,16 zł Caritas Polska wydatkuje do końca roku 2008” – dowiadujemy się z pierwszego sprawozdania, w którym uwzględniono nawet 598 410,42 zł na kupno 100 łódek „dla rybaków z regionu Jaffna na Sri Lance”;

    -  rachunek za 2006 r. jest równie precyzyjny. Caritas wpisuje doń każdy grosik, podając w zakończeniu raportu, że „kwota pozostała do wydatkowania wynosi 3 277
    619,94 zł” i nie będzie im procentowała na lokacie aż do zatarcia
    wspomnień darczyńców, lecz „środki te zostaną rozdysponowane do końca roku 2008”;

    -  u schyłku 2007 r. na koncie Caritasu wciąż jeszcze pracowało 2 272 937 zł, ale dzień 31 grudnia 2008 r. określono jako absolutnie pewny koniec rozliczeń;

    -  mając ten nóż na gardle, w ubiegłym roku poszli już z wydatkami na całość, inwestując m.in. w dom dla setki hinduskich sierot w Vailankanni oraz Centrum Opieki Dziennej i Szkoleń im. Jana Pawła II w Kadambandi (Indie), gdzie katolickie zakonnice troszczą się o kilkaset dzieci, podczas gdy ich matki pracują zawodowo. Niestety, „pozostała kwota 781 792,14 zł zostanie wydatkowana do 30 grudnia 2009 r.”, co oznacza, że Caritas nieoczekiwanie sprolongował sobie finał w najnowszym sprawozdaniu.


        A może to i dobrze, że nie wszystko wydali. Bo...

    Nikt tego głośno nie powie, ale za pieniądze m.in. polskich podatników przekazanych via Caritas Kościół tak naprawdę usiłuje łowić w Indiachgdzie katolicy stanowią niespełna 1 proc. ludności – nowych wyznawców. Stąd m.in. przypadki ataków na księży ze strony muzułmanów i hindusów – mówi „FiM” wolontariusz Andrzej, który prawie przez rok pomagał ofiarom tsunami. „Nie możemy spokojnie patrzeć na prześladowania naszych sióstr i braci w Indiach, gdzie dochodzi ostatnio do mordów na wyznawcach Chrystusa” – żalił się w listopadzie 2008 r. na „hinduistycznych ekstremistów” biskup Wiktor Skworc, przewodniczący Komisji Episkopatu ds. Misji.

         Niech więc już może lepiej biskupi jadą za resztę kasy na Hawaje. Bo gdyby tak Caritas za pieniądze zebrane dla „ofiar tsunami” kupił księżom na misjach kałasznikowy...


    ANNA TARCZYŃSKA
    Fakty i mity 13/2009

    Podobne: Ubogaceni nędzą    Caritas kradnie     Caritas pod lupą      Obiadki à la Caritas      Podsumować Caritas       Caritas znaczy drożyzna     Ksiądz ci pokaże swoje tatuaże
    Kategoria: Osiągnięcia i wyczyny Kościoła w Polsce | Dodane przez: SzaryWilk (24.06.2010)
    Wyświetleń: 876 | Tegi: Caritas | Ocena: 0.0/0
    Ogółem komentarzy: 0
    Tylko zarejestrowani Użytkownicy mogą komentować materiał
    [ Rejestracja | Login ]
    Prawa autorskie. Jeżeli obecność któregoś z materiałów na tym portalu narusza prawa autorskie, prosimy o kontakt. Materiały, co do których prawa autorskie zostaną udowodnione, będą, w razie wyrażenia takiego życzenia przez posiadacza praw, natychmiast usunięte.


    ***
    O UCoz:uCoz to świetny, znany i ceniony na całym świecie, mający bardzo wysoki pagerank serwer. Daje możliwość korzystania ze swoich usług w wielu językach. Polecamy! :)
    Copyleft Antykler © 2017
    Darmowy hosting uCoz