GłównaRejestracjaZaloguj
KOŚCIÓŁ KAT .

PORTAL ANTYKLERYKALNY

Dobra pora doby! Gość | RSS
Menu

Kategorie
Z historii Kościoła [45]
Osiągnięcia i wyczyny Kościoła w Polsce [110]
Kościół kat. na świecie [35]
Religia (dział dla chrześcijan) [34]
Rozmaitości [18]

Translate
EnglishFrenchGermanItalianPortugueseRussianSpanish

Wyszukiwanie

Nowinki
  • 3 X 2015, Polska, Watykan.Coming aut inkwizytora Ksiądz Krzysztof Charamsa, pracujący w Kongregacji doktryny wiary (dawniej Inkwizycja) wyznał publicznie, że jest gejem. Obwinił też Kściół kat. o homofobię. Więcej...

  • Sierpień 2015. Polska Coraz mniej księżyDobra nowina: Systematycznie zmniejsza się w Polsce liczba nowych księży, każdego roku średnio o 9 procent.





  • Czat

    Logowanie


    Toplisty:
    Statystyka

    Jest nas tu: 1
    Gości: 1
    Użytkowników 0

    Sługusy Watykanu
    Główna » Artykuły » Z historii Kościoła

    Sługusy Watykanu

    Nasze państwo zawsze było dla Stolicy Apostolskiej pionkiem na szachownicy polityki, z którego dobrem w ogóle i nigdy się nie liczono, a tylko wykorzystywano w interesach kurii rzymskiej.

      Watykan nie był zainteresowany odrodzeniem niepodległej Polski w jej historycznych granicach. Roman Dmowski (1864–1939), szukając poparcia dla narodowej sprawy, chciał jesienią 1919 r. rozmawiać z papieżem Benedyktem XV (1914–1922), ale w kurii rzymskiej odradzano mu poruszanie tej kwestii. Kardynał Pietro Gaspari, ówczesny sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej, skomentował zabiegi Romana Dmowskiego słowami: „Polska niepodległa? Ależ to marzenie, to cel nieziszczalny (...) Wasza przyszłość jest z Austrią” (według niektórych źródeł: „pod zaborami”).
        W obozie państw centralnych istniały dwa projekty odnoszące się do losów Polski. Watykan popierał koncepcję austriacką, mówiącą o połączeniu Galicji i ziem zaboru rosyjskiego w odrębne królestwo pod berłem Habsburgów. Ponieważ wojna (wbrew życzeniom Benedykta XV) skończyła się klęską Austro-Węgier, Stolica Apostolska zaczęła popierać zamiary niemieckie, optujące za utworzeniem państwa polskiego podporządkowanego niemieckiej monarchii, ale ograniczonego do obszarów zaboru rosyjskiego, a więc zgodnie z niemieckimi planami tzw. Królestwa Polskiego.
       Wcześniej Watykan kierował do narodu polskiego będącego pod zaborami
    apele o dochowanie wierności i posłuszeństwa prawowitej władzy, propagując przy tym zasadę trójlojalizmu, czyli bezwzględną uległość wobec zaborców. Polskich biskupów – Aleksandera Kakowskiego, Edwarda Likowskiego, Józefa Wilczewskiego i wielu innych – papieże także, i to często skutecznie, zachęcali do wysługiwania się zaborcom. Na przykład w Poznaniu abp Edward Likowski ogłosił w sierpniu 1914 r. list pasterski, w którym nawoływał swoje owce do umierania za cesarza Wilhelma:

     Mężowie, bracia! Synowie Wasi wezwani pod broń walczyć będą przeciwko sprzymierzonym wrogom cesarstwa niemieckiego i austriackiego, a w szczególności przeciw Rosji. W tej walce niejeden z nich złoży swe życie w ofierze. Niech wam to jednak będzie pociechą, że jakkolwiek wam przyjdzie ponieść większe czy mniejsze ofiary, złożycie je za sprawiedliwą sprawę. (...) Wiem, że nigdy nie wymarło w nim (społeczeństwie – przyp. BM) poczucie obowiązku posłuszeństwa wobec władzy z woli Bożej nad nim postanowionej.

        12 września 1915 roku wiernopoddańczą przysięgę złożył Wilhelmowi (kontynuując politykę zmarłego abpa Likowskiego) abp Edmund Dalbor. W następnym roku wysłał dziękczynny telegram do cesarza Wilhelma po ogłoszeniu przezeń marionetkowego Królestwa Polskiego z ziem odebranych Rosji. W Warszawie arcybiskup Aleksander Kakowski (1862–1938) odprawił dziękczynne nabożeństwo za pomyślność i zwycięstwo rosyjskiego oręża, a następnie, 23 października 1914 r., posłał carowi depeszę:

    Do Jego Cesarskiej Mości Najjaśniejszego Pana z ocalonej przy pomocy Bożej i z woli Waszej Cesarskiej Mości od najścia wroga Warszawy. Odprawiwszy uroczyste nabożeństwo dziękczynne, ośmielam się złożyć u stóp Waszej Cesarskiej Mości, w imieniu swoim i swojej owczarni, uczucia najgłębszej wdzięczności i wiernopoddańczego oddania.

       W tym samym czasie w Krakowie biskup Adam Sapieha (1867–1951) modlił się o coś zupełnie innego – o klęskę i niepowodzenie Rosji:

    Winniśmy bezustannie wysyłać przed tron Wszechmocnego Pana Zastępów błagalne nasze prośby o zwycięstwo nad wrogiem
    .

    (Wyższy kler katolicki zawsze trzymał z tymi, którzy mieli władzę, nieważne, czy to cesarz Austro- -Węgier, Hitler, czy Pinochet).
       Tymczasem sytuacja polityczna w Europie wskazywała, iż niepodległość Polski to kwestia czasu. Aktem z 5 listopada 1916 r. z części ziem byłego zaboru rosyjskiego zostało utworzone kadłubowe Królestwo Polskie, ściśle związane z cesarstwem niemieckim. Utworzono Tymczasową Radę Stanu, przekształconą następnie w Radę Regencyjną, która w istocie swej była narzędziem w rękach niemieckich. Abp Kakowski – znany z lojalności wobec rosyjskiego zaborcy – dla „dobra” kraju łaskawie przyjął urząd regenta i w tej roli wykazał się jako gorący sługus Niemców. Nie można nie zauważyć uzależnienia Rady Regencyjnej od papieża Benedykta XV, skoro za „najpierwszy i najświętszy obowiązek” uznała ona zapewnienie go o lojalności i uległości. Słowa pełne pokory i poddaństwa zawarte zostały w liście Rady Regencyjnej do papieża z dnia 29 października 1917 r. Benedykt XV, wróg wolnej Polski, (którego kardynał Ratzinger obrał sobie za wzór do naśladowania), docenił zasługi zdrajcy Kakowskiego dla polityki Watykanu. Orędziem z 15 października 1918 r. poinformował go, że na najbliższym konsystorzu otrzyma on kardynalską purpurę, co miało być „nowym węzłem, który jeszcze ściślej złączy Polskę ze Stolicą św. Piotra”. Tak się kupowało Polaków dla Watykanu. Mówiąc wprost, Kakowski – w zamian za godność kardynała – miał jeszcze gorliwiej pracować na rzecz politycznych interesów kurii rzymskiej, jeśliby nawet były sprzeczne z interesami Polski – jego dawnej ojczyzny. Po 125 latach niewoli Polska odzyskała niepodległość 11 listopada 1918 roku. Stolica Apostolska, darząca Józefa Piłsudskiego szczerą antypatią, później niż państwa zachodnie uznała de iure odrodzoną Polskę, a mianowicie 30 marca 1919 roku...

       Dzisiaj zakłamuje się i gloryfikuje rolę Watykanu, a także najwyższej hierarchii polskiego Kościoła, w okresie poprzedzającym uzyskanie niepodległości. Hrabia Hutten-Czapski, pełniąc w czasie wojny obowiązki doradcy politycznego przy generalnym gubernatorze warszawskim – Belerze, odnotował w swoich pamiętnikach, że kanclerz Hertling powiadomił go w kwietniu 1918 roku, iż po długich negocjacjach udało się ustanowić w Warszawie swojego rodzaju nuncjaturę. Z jego relacji wynika, że nominacja apostolskiego wizytatora była politycznym aktem leżącym w interesie Niemiec. Głównym zadaniem przedstawiciela Watykanu był nadzór nad całokształtem stosunków kościelnych na całym obszarze odebranym Rosji. Wiele wskazuje na to, że utworzenie urzędu wizytatora było inicjatywą Niemców. Na to stanowisko papież powołał msgr. Achille Rattiego, który przybył do Warszawy 29 maja 1918 r. Ratti został zaskoczony przyjęciem, jakiego doznał od „szczerze zawsze do Stolicy św. przywiązanego narodu polskiego”. Było tak żenująco czołobitne, że delegat Benedykta XV nie krył zachwytu: „Teraz czuję dopiero, czym jest papież. Jestem tylko ubogim bibliotekarzem, a oto tutaj tłumy leżą przede mną tylko dlatego, że idzie ze mną cień papieża”. Ponieważ Watykanowi bardzo zależało na korzystnym dla Niemców wyniku plebiscytu, Benedykt XV podjął bezprecedensową decyzję: oto w marcu 1920 roku w osobie A. Rattiego ustanowił naczelnego komisarza kościelnego dla obszarów plebiscytowych Górnego Śląska oraz Prus Wschodnich i Zachodnich (Warmii i Mazur). Stolica Apostolska publicznie i zuchwale głosiła bezczelne kłamstwa, jakoby działalność Kościoła na terenach plebiscytowych miała charakter tylko religijny. Bardzo szybko okazało się, że Kościół wystąpił niezwykle aktywnie jako polityczny udziałowiec po stronie Niemiec. Jednak nie należy się temu dziwić, skoro w okresie plebiscytowym Niemcy przekazali do Watykanu 35 milionów marek! Kościelną jurysdykcję nad obszarem Górnego Śląska sprawował arcybiskup wrocławski kardynał Adolf Bertram, który szczerze nienawidził Polaków. Korzystając ze swoich uprawnień i możliwości, bezceremonialnie zaangażował się w plebiscytową kampanię po stronie Niemców,
    tonując jednocześnie głosy polskie. Nuncjusz Ratti jako watykański komisarz
    plebiscytowy bawił na Śląsku już w kwietniu 1920 r. i zdołał przeprowadzić
    z kard. Bertramem wiele rozmów, ustalając wspólną taktykę. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że Benedykt XV był doskonale zorientowany w całokształcie działalności Bertrama oraz Rattiego. 21 listopada 1920 roku kardynał Adolf Bertram wydał dekret, w którym udział kleru w agitacji związanej
    z głosowaniem na obszarze plebiscytowym uzależnił od zgody właściwego
    proboszcza. Ponieważ na tych terenach w zdecydowanej większości proboszczami byli Niemcy, przeto skutki owego dekretu nie były trudne do przewidzenia. Starania strony polskiej, aby na czas plebiscytu wyłączyć sporne tereny spod jurysdykcji Bertrama i powierzyć je bezpośrednio Watykanowi, nie znalazły oddźwięku w kurii rzymskiej. Benedykt XV głuchy był także na wielokrotnie ponawiane postulaty strony polskiej, wskazującej na ścisłe określenie statusu kościelnego komisarza plebiscytowego. Watykan nie uczynił nic, co mogłoby zneutralizować lub osłabić pozycję Niemców. Działalność kardynała Adolfa Bertrama oraz obojętna postawa nuncjusza Rattiego spowodowały wzrost napięcia w stosunkach ze Stolicą Apostolską. W końcu sprawą zajął się sejm.
       Na 191 posiedzeniu wnioski w tej sprawie przedłożyły: Narodowe Zjednoczenie
    Ludowe, Polskie Stronnictwo Ludowe oraz Polska Partia Socjalistyczna.
    NZL żądało wyłączenia Górnego Śląska spod jurysdykcji kardynała Bertrama i powołanie osobnego obszaru jurysdykcyjnie podległego administratorowi apostolskiemu. Najbardziej trzeźwy wniosek w imieniu PPS złożył Tadeusz Roger, redaktor „Robotnika Śląskiego” – poseł ze Śląska. Wnosił o zerwanie stosunków dyplomatycznych z Watykanem i sprzeciwił się utrzymywaniu polskiego
    przedstawiciela dyplomatycznego, ponieważ jest tam całkiem niepotrzebny,
    chyba tylko po to, by całował pantofel, a na to brak pieniędzy, ażeby go
    tam utrzymywać (...) nie trzeba godności narodu polskiego w ten sposób poniżać.

    Poseł Roger rozporządzenie Bertrama nazwał katowskim i podał je jako przykład watykańskich interesów politycznych, nie mających nic wspólnego z wiarą i religią.
        W odpowiedzi na złożone wnioski minister spraw zagranicznych – Sapieha
    – poinformował posłów, iż rząd już od pewnego czasu zwracał uwagę
    Watykanu na antypolską działalność niemieckich księży. Według Sapiehy,
    indagowany w tej sprawie nuncjusz Ratti oświadczył kategorycznie, że
    „Watykan takiego rozporządzenia wydać nie mógł”. Wynika więc jasno, że
    kłamał albo Bertram, albo Ratti! Sapieha zalecał, aby do czasu wyjaśnienia
    tej sprawy nie podejmować żadnych kroków dyplomatycznych proponowanych
    przez wnioskodawców. Poseł Tadeusz Roger replikował, zarzucając kłamstwo właśnie Rattiemu, ponieważ rozporządzenie kard. Bertrama nie mogło być wydane bez konsultacji z nuncjuszem papieskim. Niestety, pobożny sejm odrzucił wniosek o zerwanie stosunków dyplomatycznych z naszym odwiecznym wrogiem
    – Stolicą Apostolską. Dwuznaczna postawa Watykanu została krytycznie oceniona w styczniu 1921 roku przez MSZ. Stwierdzono m.in., że niemieckie wpływy w Stolicy Apostolskiej sięgają tak daleko, że gdyby Benedykt XV miał zająć jasne stanowisko w jakiejkolwiek sprawie między Niemcami a Polską, to nie mamy żadnych szans, aby Watykan opowiedział się po naszej stronie! Nie można pominąć roli Stolicy Apostolskiej wobec faktu wynaradawiania Polaków na Warmii i Mazurach przez niemiecką hierarchię kościelną.
       To smutne, że w tych działaniach uczestniczyła po części i polska hierarchia kościelna. Kardynał Kakowski – tuż przed plebiscytem na tamtym obszarze – oświadczył publicznie: „Nam nie zależy na Mazurach, tam jest 300 tysięcy protestantów”. Kakowski powiedział „nam”. To znaczy komu? Polsce czy... Kościołowi?

    Bogdan Motyl
    alternatywa.com

    Kategoria: Z historii Kościoła | Dodane przez: ADM (09.07.2010)
    Wyświetleń: 600 | Tegi: niepodległa Polska, Watykan, Sapieha | Ocena: 0.0/0
    Ogółem komentarzy: 0
    Tylko zarejestrowani Użytkownicy mogą komentować materiał
    [ Rejestracja | Login ]
    Prawa autorskie. Jeżeli obecność któregoś z materiałów na tym portalu narusza prawa autorskie, prosimy o kontakt. Materiały, co do których prawa autorskie zostaną udowodnione, będą, w razie wyrażenia takiego życzenia przez posiadacza praw, natychmiast usunięte.


    ***
    O UCoz:uCoz to świetny, znany i ceniony na całym świecie, mający bardzo wysoki pagerank serwer. Daje możliwość korzystania ze swoich usług w wielu językach. Polecamy! :)
    Copyleft Antykler © 2017
    Darmowy hosting uCoz