GłównaRejestracjaZaloguj
KOŚCIÓŁ KAT .

PORTAL ANTYKLERYKALNY

Dobra pora doby! Gość | RSS
Menu

Kategorie
Z historii Kościoła [45]
Osiągnięcia i wyczyny Kościoła w Polsce [110]
Kościół kat. na świecie [35]
Religia (dział dla chrześcijan) [34]
Rozmaitości [18]

Translate
EnglishFrenchGermanItalianPortugueseRussianSpanish

Wyszukiwanie

Nowinki
  • 3 X 2015, Polska, Watykan.Coming aut inkwizytora Ksiądz Krzysztof Charamsa, pracujący w Kongregacji doktryny wiary (dawniej Inkwizycja) wyznał publicznie, że jest gejem. Obwinił też Kściół kat. o homofobię. Więcej...

  • Sierpień 2015. Polska Coraz mniej księżyDobra nowina: Systematycznie zmniejsza się w Polsce liczba nowych księży, każdego roku średnio o 9 procent.





  • Czat

    Logowanie


    Toplisty:
    Statystyka

    Jest nas tu: 1
    Gości: 1
    Użytkowników 0

    Kielich obrzydliwości
    Główna » Artykuły » Religia (dział dla chrześcijan)

    Kielich obrzydliwości

    Nierządnica symbolizująca odstępcze chrześcijaństwo „miała w ręce swej złoty kielich pełen obrzydliwości i nieczystości jej nierządu” (Ap 17. 4). Symbolika złotego kielicha jest dobrze znana – to przecież główny atrybut misterium mszy. Co on zawiera?

    Ilustrację złotego kielicha jeszcze niedawno można było zobaczyć na okładce komunijnej książeczki. To on przecież zawiera tzw. krew Chrystusa. Ofiara mszy świętej jest najważniejszą ceremonią Kościoła rzymskokatolickiego. Polega na przeistoczeniu chleba i wina w rzeczywiste (sic!) ciało i krew Chrystusa, które następnie ofiarowane są za grzechy. Tę ceremonię Kościół wywodzi z uroczystości wieczerzy Pańskiej, która, choć była niewątpliwie podniosłą, to jednocześnie skromną i pozbawioną całej obecnej oprawy liturgicznej. Polecenia dotyczące chleba: „Bierzcie, jedzcie, to jest ciało moje” oraz wina: „Pijcie z niego wszyscy, albowiem to jest krew moja nowego przymierza...” (Mt 26. 26–28) były niczym innym, jak ustanowieniem symbolicznego, pamiątkowego obrzędu dla uczniów Jezusa. Takie jest stanowisko wszystkich kościołów protestanckich. Chrystus często używał podobnej symboliki, nazywając siebie chlebem, który zstąpił z nieba, bramą czy krzewem winnym.

    Kościół katolicki doszedł jednak do absurdalnego wniosku, że ów chleb i wino są rzeczywistym ciałem i krwią Jezusa, a w dodatku stają się takimi na „zawołanie kapłana”.

    Podobnie jak Kościół dziś, tak kiedyś słowa Jezusa pojmowali słuchający Go Żydzi, którzy dziwili się: „Jakże on może dać nam do spożywania ciało swoje?”. Aby uchronić od uczniów takiego błędu, Jezus wyjaśnił: „Duch jest tym, który ożywia; ciało na nic się nie przyda. Słowa, które do was wypowiedziałem, duchem są i życiem” (J 6. 63). Nie chodziło więc o materialne „spożycie” Jezusa, lecz o wiarę objawianą w symbolicznej ceremonii. Teoria mszalna nie wypływa z objawienia, lecz z błędnych założeń. Zapewne z uwagi na jej niedorzeczność i plątanie się samego Kościoła, Pius XII w 1956 roku wystosował apel do uczestników Kongresu Liturgicznego w Asyżu: „Należy chyba ustawicznie szukać coraz lepszego wglądnięcia w treść dogmatu...”. Dlaczego jednak w tym przypadku to, co błędne, jest aż „obrzydliwością”? „Eucharystia jest ofiarą i sakramentem; jako ofiara ofiaruje się Jezus Chrystus we Mszy św. na ołtarzach” – czytamy w liturgice kościelnej. W liście do Hebrajczyków zapisano jednak zupełnie coś innego; „Tak i Chrystus, raz ofiarowany, aby zgładzić grzechy wielu, drugi raz ukaże się nie z powodu grzechu, lecz ku zbawieniu tym, którzy go oczekują” (9. 28). Biblia naucza, że

    ofiara Golgoty była wystarczającą i niepowtarzalną:

    „Uczynił to bowiem raz na zawsze, gdy złożył ofiarę samego siebie” (7. 29). Kościołowi to jednak nie wystarcza, powtarza więc ową Golgotę tysiące razy dziennie na całym świecie. Kapłan staje się do tego wszystkiego niezbędnym twórcą samego Stworzyciela: „W chwili przemienienia powtarza się niejako wcielenie Syna Bożego... kapłan kilka słów tylko wypowiada i mocą ich sprowadza na ołtarz Syna Bożego z Nieba” (ks. dr Fr. Spirago). Inni „myśliciele” katoliccy poczynają sobie jeszcze śmielej: „Zaprawdę wielka jest władza kapłana. Język jego tworzy Boga z kawałka chleba. Jest to więcej niż stworzenie świata” (H. Convert), „Ofiara Mszy św. jest tą samą ofiarą, co ofiara krzyżowa... ma ona tę samą wartość i tę samą skuteczność” (ks. Spirago), „Przy Mszy św. ponawia się... cierpienie i śmierć jednorodzonego Syna Bożego... przelewa się Krew Chrystusa” (ks. W. Granat).

    Czyż nie wystarczy to za „obrzydliwość”?! Myślący wierni wiedzą jednak, że idea ponawiania cierpień Chrystusa jest zbędna wobec ofiary krzyża i odbiega od apostolskich poleceń. Podczas wieczerzy należy „zwiastować” śmierć Pańską (1 Kor 11. 26), a nie ją „czynić”. Takich nieposłusznych, jak głosi ks. Granat w „Dogmatyce katolickiej”, Kościół jednak nie chce mieć w swoich szeregach: „Jeśliby ktoś zaprzeczał, że w sakramencie Najświętszej Eucharystii zawiera się prawdziwie, rzeczywiście i substancjalnie Ciało i Krew razem z duszą i bóstwem Pana naszego Jezusa Chrystusa, a więc i cały Chrystus, lecz mówił, że jest w nim tylko, jako w znaku lub figurze lub mocy, niech będzie wyklęty”. Msza ma za cel „zadośćuczynienie Bogu... musi być przebłaganiem za grzechy nasze i grzechy całego świata”. W ten sposób

    ofiara mszy – eucharystia skrywana w złotym kielichu – całkowicie przysłoniła Golgotę.

    I za nic mają katoliccy hierarchowie słowa, że żadna ludzka potęga nie jest w stanie ponowić śmierci Chrystusa, bo „zmartwychwzbudzony Chrystus już nie umiera, śmierć nad nim już nie panuje” (Hbr 6. 9). Konsekwencją tych nauk jest kolejna „obrzydliwość”, czyli kult hostii. Jego osobliwym przejawem jest wystawienie monstrancji z konsekrowanym opłatkiem na widok publiczny, procesje z „Najświętszym Sakramentem” czy uroczystości Bożego Ciała. Obowiązkiem wiernych jest adoracja hostii wyrażana przez klękanie i kłanianie się opłatkowi. Taka cześć, według Biblii, jest bałwochwalstwem. Bóg nie zezwala na oddawanie czci Sobie pod postacią jakiegokolwiek przedmiotu czy osoby (drugie przykazanie). Przestrzegał też przed czymkolwiek, co mogłoby stwarzać pozory kultu słońca, stanowiącego najgorszą według Pisma Świętego formę bałwochwalstwa (Ez 8. 3, 16). Tymczasem badania religioznawcze wskazują, że

    źródeł kultu hostii należy upatrywać w dawnych kultach solarnych.

    Wśród starożytnych narodów okrągły kształt zawsze reprezentował boga słońca i posiadał rytualne znaczenie. Czyż nie kojarzy się to z formą opłatka i solarną rzeźbą monstrancji? Zamiast okrągłej hostii Jezus łamał przecież przaśny chleb symbolizujący Jego „przełamane” na krzyżu ciało, a apostołowie nie oddawali postaciom wieczerzy Pańskiej boskiej czci. Doktryna mszalna przechodziła długą ewolucję. Wieczerza Pańska przekształcała się w ofiarę między III a VII w. (tzw. okres ojców Kościoła). Na drugim soborze nicejskim (787 r.) pojawiło się pojęcie rzeczywistej obecności Jezusa. Dogmatyczne określenie nauki nastąpiło na IV soborze laterańskim (1215 r.). Ceremoniał mszalny z zastępem kapłanów i ołtarzem skutecznie przysłonił wiernym krzyż Golgoty i jedyną doskonałą ofiarę Jezusa. Biblijną „obrzydliwością” jest doktryna o przeistoczeniu i ponownej śmierci Chrystusa, bo poniża ofiarę krzyżową Pana, uznając ją za niewystarczającą, oraz godzi w istotę ewangelii, czyli prawdę o zbawieniu.

    Paulina Starościk
    FiM

    Podobne: Msza    Eucharystia – druga ofiara Jezusa?   Wizja Wielkiej Nierządnicy    Wielka prostytutka   Kielich obrzydliwości     Msza w 11 odsłonach      Komunia a Wieczerza Pańska
    Kategoria: Religia (dział dla chrześcijan) | Dodane przez: ADM (30.11.2010)
    Wyświetleń: 925 | Komentarze: 1 | Tegi: eucharustia, kielich obrzydliwości, nierządnica, ofiara mszy, msza | Ocena: 0.0/0
    Ogółem komentarzy: 1
    +1   Spam
    1 Immanuel   (04.12.2010 16:30)
    Jeszcze jedną istotną sprawę, mało zauważaną, warto tu poruszyć. Czy ktoś słyszał, żeby Jezus pił alkohol? Ja nie. Otóż te cymbałki kościelne używają wina alkoholowego, a tymczasem na ostatniej wieczerzy spożywano wino bezalkoholowe. Był to sok z winogron czerwonych, gotowany do konsystencji miodu i tak przechowywany, a gdy trzeba było zrobić napój, to rozcięczano go w proporcji 1 do 20 wodą i podawano na stół. Ten napój też nazywa się winem. Tak więc kler przeszedł sam siebie i w czasie każdej mszy popełnia tę kolejną obrzydliwość, a może bluźnierstwo, czy świętokractwo, sam nie wiem jak to nazwać.

    Tylko zarejestrowani Użytkownicy mogą komentować materiał
    [ Rejestracja | Login ]
    Prawa autorskie. Jeżeli obecność któregoś z materiałów na tym portalu narusza prawa autorskie, prosimy o kontakt. Materiały, co do których prawa autorskie zostaną udowodnione, będą, w razie wyrażenia takiego życzenia przez posiadacza praw, natychmiast usunięte.


    ***
    O UCoz:uCoz to świetny, znany i ceniony na całym świecie, mający bardzo wysoki pagerank serwer. Daje możliwość korzystania ze swoich usług w wielu językach. Polecamy! :)
    Copyleft Antykler © 2017
    Darmowy hosting uCoz