GłównaRejestracjaZaloguj
KOŚCIÓŁ KAT .

PORTAL ANTYKLERYKALNY

Dobra pora doby! Gość | RSS
Menu

Kategorie
Z historii Kościoła [45]
Osiągnięcia i wyczyny Kościoła w Polsce [110]
Kościół kat. na świecie [35]
Religia (dział dla chrześcijan) [34]
Rozmaitości [18]

Translate
EnglishFrenchGermanItalianPortugueseRussianSpanish

Wyszukiwanie

Nowinki
  • 3 X 2015, Polska, Watykan.Coming aut inkwizytora Ksiądz Krzysztof Charamsa, pracujący w Kongregacji doktryny wiary (dawniej Inkwizycja) wyznał publicznie, że jest gejem. Obwinił też Kściół kat. o homofobię. Więcej...

  • Sierpień 2015. Polska Coraz mniej księżyDobra nowina: Systematycznie zmniejsza się w Polsce liczba nowych księży, każdego roku średnio o 9 procent.





  • Czat

    Logowanie


    Toplisty:
    Statystyka

    Jest nas tu: 1
    Gości: 1
    Użytkowników 0

    Zakon drapieżników
    Główna » Artykuły » Osiągnięcia i wyczyny Kościoła w Polsce

    Zakon drapieżników

    Miłosierdzie, dobro, sprawiedliwość... Słowa Kościoła kat. maskują okrucieństwo jego ludzi.

    Wyciąga do mnie ręce ze swojego łóżka i śmieje się bezzębnymi ustami. Wiem, co go zainteresowało – mój aparat. Ale tylko dlatego, że to błyszczące pudełko; 9-miesięczne dziecko nie wie, do czego służy. I nigdy się nie dowie, bo jego mózg nie dorośnie. Ten 40-letni mężczyzna do końca życia będzie 9-miesięcznym niemowlakiem i nigdy nie opuści łóżka. Będzie przewijany, karmiony, gdy zapłacze, dostanie grzechotkę. Takich jak on upośledzonych umysłowo mężczyzn jest w Szczytnej 114. Mieszkają w neogotyckim zamku na górze nad miastem – tam mieści się Dom Pomocy Społecznej. Żyją w wiecznym dzieciństwie licząc na pomoc wykwalifikowanego personelu, który jest z nimi całą dobę. Nie wszyscy są ciężko upośledzeni, niektórzy osiągnęli mentalność nawet 14-latków, ba – są tacy, którzy umieją składać litery.

    Ale wszyscy będą musieli się wynieść, bo miejscowy zakon Misjonarzy Świętej Rodziny zapragnął dostać na własność piękny zamek i IV RP usłużnie mu go dała pieprząc zasady prawa i moralności.

    Po wizycie w Szczytnej waham się między tym, co powiedzieć mogę, czego nie powinienem, a co powiedzieć muszę.

    Co powiedzieć mogę

    Mogę mówić o dokumentach i faktach, bo te są niezmienne.

    16 maja 1991 r. Kuria Prowincjonalna Misjonarzy Świętej Rodziny zwróciła się z wnioskiem do Komisji Majątkowej Biura ds. Wyznań Urzędu Rady Ministrów o przywrócenie własności upaństwowionej nieruchomości Domu Misyjnego Księży Misjonarzy Świętej Rodziny. Przez pojęcie nieruchomość panowie zakonnicy rozumieli zamek Waldstein i, drobiazg, 186 ha lasu. W zamku, jak oznajmili, ma być niższe seminarium duchowne. W lesie – nie wiadomo co. Wszystkich zainteresowanych ciekawiło, na jakiej podstawie braciszkowie uznali, że ten cudny zamek jest ich własnością.

    Otóż 30 lipca 1944 r. przed niemieckim notariuszem hitlerowskiego państwa, bo przecież były to tereny Rzeszy Niemieckiej, stanęło dwóch zakonników, z których jeden reprezentował niemiecki zakon Mariahilfe, a drugi – Misjonarzy Świętej Rodziny. I wyrazili wolę przekazania nieruchomości w postaci zamku i otaczających go terenów na rzecz Misjonarzy Świętej Rodziny. I na tym się skończyło, ponieważ po kilku miesięcach na tereny te weszły wojska radzieckie, przestało zatem istnieć faszystowskie państwo i w księgach wieczystych nie
    było i nie ma nic, co by mówiło, że Misjonarze Świętej Rodziny otrzymali na własność las i zamek. Ale tym dokumentem mówiącym o wyrażeniu woli wymachiwali zakonnicy twierdząc, że to wystarczy. Jasne, to ważny dla Kościoła kat. kwit, szczególnie jeśli zważyć, że widnieje na nim poświadczone notarialnie zapewnienie, iż stawający oświadczają, że przy niniejszej czynności prawnej nie uczestniczą żydzi. To dodaje wagi zakonnym argumentom, jak rozumiem...

    W czasach PRL Kościół dostał od państwa trzy działki jako niezbędne do wykonywania celów religijnych. Zaś co do reszty uprzejmie zakomunikowano, że zakon Mariahilfe był niemiecką osobą prawną, nie ma więc o czym gadać. Tym bardziej że po wojnie był tam dom dla dzieci upośledzonych fizycznie i umysłowo, a potem dom dla upośledzonych mężczyzn, obiekty ważne społecznie. Niech więc zakonnicy spadają na szczaw.

    Rok 1991 zmienił nastawienie Kościoła i państwa. Zakonnicy, jak wspomniałem, zażądali całej nieruchomości i połaci ziemi, zaś urząd miasta i gminy dowodził, że czarni nie mają racji, bo chcą dostać coś, czego własności nie potrafią udowodnić. Ale za to potrafili krzyczeć, że argumenty Urzędu Miasta i Gminy w Szczytnej (...) w sprawie oddalenia wniosku odbieramy jako bezpodstawne i kojarzymy boleśnie z okresem lat 1952, czyli z krwawymi latami stalinowskiego terroru. Komisja majątkowa była w trudnej sytuacji, ponieważ z jednej strony
    wtedy zwracano jeszcze trochę uwagi na przyzwoitość, a rzecz szła o wyrzucenie na zbitą mordę ludzi pokrzywdzonych przez los, a z drugiej już czuła, że Kościół kat. nabiera mocy i pazerności. Poza tym w sprawę zaangażował się poseł Zygmunt Jakubczyk z Unii Pracy i trzymał twardo stronę upośledzonych, bo to jeszcze były czasy, w których lewicowi posłowie nie robili w gacie przed klerem.

    Mówiąc krótko – w listopadzie 1994 r. przed obliczem komisji majątkowej doszło do zawarcia ugody, na mocy której DPS przekazał braciszkom wieżę zamku i prawo do korzystania z drogi do niej prowadzącej. Na tej podstawie 12 grudnia komisja wydała orzeczenie przyklepujące porozumienie, co było opatrzone ważną pieczątką: Stwierdzamy, że orzeczenie niniejsze jest prawomocne i podlega wykonaniu. Czyli koniec męki.

    Skądże znowu. Po 12 latach – 10 października 2006 r. – ta sama komisja majątkowa komunikuje, że cała nieruchomość zostaje przekazana nieodpłatnie Misjonarzom Świętej Rodziny. Pod tym jest oczywiście pieczątka: Stwierdzamy, że orzeczenie niniejsze jest prawomocne i podlega wykonaniu. Mówiąc inaczej – nie ma się do kogo odwoływać. Słabi na umyśle won! Oczywiście nie trzeba dodawać, że tym razem komisja nie raczyła powiadomić nikogo z DPS, iż toczy się jakieś postępowanie mające żywotny wpływ na funkcjonowanie zakładu. Nie wspomniano, że braciszkowie ryją pod kalekami podcierając sobie tyłki poprzednią, podobno prawomocną decyzją, od której nie miało być odwołania. Poza tym Kościół i IV RP nie uznały za stosowne wyjaśnić, jakim cudem rządzą się mieniem, które już nie jest mieniem państwowym, tylko samorządowym, bo w roku 1999 zamek został przekazany starostwu powiatowemu. Zbędna jest oczywiście informacja, że w starostwie też nikt nie miał pojęcia, że Kościół pod pachę z komisją zabierają coś, czym rządzić się nie mają prawa.

    Prawda, zapomniałbym dodać... Oszalałym z niepokoju pracownikom księżulo razem z wicestarostą i burmistrzem okazali dokument, który miał wszystkich uspokoić. Nazywa się „Porozumienie wstępne”, w którym zakon łaskawie wyraża zgodę na nieodpłatne korzystanie przez powiat kłodzki ze spornej nieruchomości do czerwca 2009 r. Papier ten można śmiało używać do celów higienicznych. Podpisali się bowiem pod nim: burmistrz, czyli ktoś, kto nic nie ma do własności powiatu, wicestarosta, obecnie nie urzędujący, bo po wyborach stracił stołek, oraz ks. Janusz Jezusek z zakonu, który może sobie podpisywać, co chce, bo i tak decyzja należy do prowincjała tego chciwego zgromadzenia.

    Czego powiedzieć nie powinienem

    Nie powinienem mówić o kolejnych salach, w których mieszkają w znakomitych warunkach te dzieci ulokowane w dorosłych nieposłusznych im ciałach. O poświęceniu personelu, z którym wychowankowie mają niesłychanie silną więź. O przytulanych pluszakach i o tym, że jak podopieczni opowiadają mi, jak miś się dzisiaj dobrze czuje, bo razem spali, o sadzeniu grzebieni w ziemi z nadzieją, że wyrosną z nich grzebieniowe drzewa.

    I nie przeszkadza im, że to marzenie się nie spełnia, bo nadejdzie jeszcze przecież następna wiosna. O bezkształtnych formach, w których uwięzieni są najciężej upośledzeni z powykręcanymi kończynami, nieartykułowanymi krzykami wyrażający swoje potrzeby. O dumnym prezentowaniu obrazków, wierszyków, wyszywanek i o obejmowaniu opiekunów. Wreszcie o konspiracyjnym szepcie w ciemnym korytarzu późnym wieczorem: „Proszę pana, pan tak zrobi, żeby nas stąd nie wyganiali”, i głaskaniu mnie po ręku. Nie powinienem o tym mówić, bo granie na emocjach niczego nie załatwia poza zwiększonym wydzielaniem soków żołądkowych. Na takie sprawy, jak opisywana tutaj, trzeba patrzeć trochę chłodniej.

    O czym powiedzieć muszę

    To, co się dzieje w Szczytnej, to przecież ani żadna nowość, ani zaskoczenie. Kościół, o czym pisaliśmy setki razy, przede wszystkim patrzy na własny interes i stan posiadania. Bo w Polsce, której powstaniu patronował, liczy się kasa i nic więcej. Od 16 lat zatem wysiedla, wyrzuca, niszczy i krzywdzi. Nie bacząc na to, że ludzie do kościoła chodzą, a pomimo to swoje zdanie o klerze mają i nie jest ono ciepłe. Gwarantuję panom księżom, że mieszkańcy Szczytnej uważają was za łobuzów, którzy nie mają szacunku dla ludzkiego nieszczęścia. Nie poprawia tego wizerunku publiczne wyrzucenie jednego z wychowanków DPS z kościoła ze słowami: „Judaszów nam tutaj nie potrzeba”, bo ośmielił się zapytać księdza, czy jest tu z powołania, czy dla pieniędzy.

    Nowością natomiast jest usłużne współdziałanie państwa w takim procederze. PiS ma pełną mordę społecznych haseł, które są nic niewarte, kiedy można nadstawić się hierarchii kościelnej. Nie jest trudne do wyobrażenia, że do wyrzucania dotychczasowych lokatorów z zamku ochoczo rzuci się państwowy aparat przemocy, czyli policję. Bo pacjenci sami nie wyjdą, to pewne. Chcę widzieć, jak w świetle kamer policjanci wyciągają i wloką do suk tych nieszczęśników i gdzieś wywożą.

    Czasem od takich drobiazgów zaczynały się upadki rządów.

    NIE 51-52/2006
    Maciej Wiśniowski

    Kategoria: Osiągnięcia i wyczyny Kościoła w Polsce | Dodane przez: SzaryWilk (08.06.2010)
    Wyświetleń: 373 | Ocena: 0.0/0
    Ogółem komentarzy: 0
    Tylko zarejestrowani Użytkownicy mogą komentować materiał
    [ Rejestracja | Login ]
    Prawa autorskie. Jeżeli obecność któregoś z materiałów na tym portalu narusza prawa autorskie, prosimy o kontakt. Materiały, co do których prawa autorskie zostaną udowodnione, będą, w razie wyrażenia takiego życzenia przez posiadacza praw, natychmiast usunięte.


    ***
    O UCoz:uCoz to świetny, znany i ceniony na całym świecie, mający bardzo wysoki pagerank serwer. Daje możliwość korzystania ze swoich usług w wielu językach. Polecamy! :)
    Copyleft Antykler © 2017
    Darmowy hosting uCoz